Praga Północ zanika. Rewitalizacja konieczna.

Praga Północ, a w niej ul. Ząbkowska desperacko wymaga rewitalizacji.

Felieton Romana Pawłowskiego o Pradze Północ

Felieton o umieraniu dzielnicy Praga Północ, który napisałem w ubiegłym tygodniu, wywołał żywą dyskusję w internecie, na Facebooku głos zabrał nawet wiceprezydent miasta Michał Olszewski. Część osób nie zgadza się z moją diagnozą, portal wawalove.pl na przykład opublikował listę wciąż czynnych praskich knajp i galerii, która ma świadczyć o tym, że Praga ma się dobrze. Zapewne gdy się patrzy na Pragę znad wiśniówki w Oparach Absurdu, sytuacja nie wygląda tak czarno. Rzecz w tym, że nawet najlepsze knajpy nie świadczą o kondycji dzielnicy, świadczy o niej stan infrastruktury, jakość przestrzeni publicznej, poziom edukacji, dostęp do kultury, warunki do rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości. A te dziedziny na Pradze-Północ są obszarami głębokiej zapaści.

O tym, jak wygląda polityka społeczna miasta w tej dzielnicy, świadczy sytuacja Szkoły Podstawowej nr 73 przy ul. Białostockiej, położonej tuż obok słynnego „Trójkąta Bermudzkiego” – jednego z najbardziej zaniedbanych społecznie rejonów Starej Pragi między Brzeską, Targową, Kijowską i Markowską. Osiem lat temu powstały tam klasy integracyjne, które dawały wsparcie dzieciom niepełnosprawnym i ze środowisk zagrożonych wykluczeniem. Niestety, w ostatnich latach miasto obcięło fundusze na zajęcia specjalne. Jak wynika z oficjalnych danych, szkoła miała dwa i pół etatu dla logopedów, dzisiaj ma jeden etat, reedukatorów było czterech, został jeden, pedagogów dwóch, jest jeden, z dwóch etatów terapeutów zostało dziesięć godzin. To wszystko efekty nowej, „oszczędnościowej” interpretacji przepisów, według której zagrożenie niedostosowaniem społecznym już nie kwalifikuje do tworzenia klas integracyjnych i udziału w zajęciach specjalnych. Tymczasem dzieci z takim zagrożeniem to na Białostockiej połowa wszystkich wymagających wsparcia.

Praga Północ od nowa

Poziom edukacji północnopraskich dzieci jest od lat niski – świadczą o tym wyniki egzaminów na koniec szkoły podstawowej i gimnazjum, najgorsze w mieście. Jak mówi raport dzielnicowego Ośrodka Pomocy Społecznej, „dzieci mają problemy z czytaniem, odbiorem i pisaniem własnego tekstu, na tle innych dzielnic Warszawy osiągają najniższe wyniki w obszarach wyszukiwania i stosowania informacji, umiejętności stosowania terminów, pojęć i procedur z zakresu przedmiotów matematyczno-przyrodniczych, niezbędnych w praktyce życiowej”. Tymczasem miasto zabiera środki terapeutom, którzy mogliby pomóc dzieciom wyrwać się z bermudzkiego trójkąta biedy, złego wykształcenia i braku perspektyw.

I co z tego, że na Ząbkowskiej działa parę modnych klubów, co z tego, że Czesław Mozil otworzył tam restaurację, skoro na sąsiednich podwórkach rośnie pokolenie, które nie odnajdzie się w rzeczywistości? Te dzieciaki nie założą biznesów w Centrum Kreatywności, w najlepszym wypadku zasilą klientelę opieki społecznej, w najgorszym – wymiaru sprawiedliwości. Już dzisiaj co dziesiąty mieszkaniec dzielnicy korzysta z pomocy społecznej. Nawet jeśli wybudujemy pięć nowych knajp i karuzelę nad Wisłą, bez rewitalizacji społecznej nie reanimujemy dzielnicy Praga Północ. Warto o tym pamiętać, kiedy zamawiamy kolejną wiśniówkę na Ząbkowskiej.

Źródło: http://warszawa.gazeta.pl

Z dnia by 4dmin jako Aktualnosci

Comments are closed.